Follow:

5 WNĘTRZARSKICH MITÓW, Z KTÓRYMI MAM OCHOTĘ POLEMIZOWAĆ

          Czy tego chcemy, czy nie, żyjemy w świecie pełnym stereotypów i mitów. Wkraczają w nasze życie już w dzieciństwie i czasem ciężko całkowicie się ich pozbyć. Możemy jednak z nimi polemizować i starać się  nie brać ich pod uwagę, choć bywają irytujące. Jest kilka takich stwierdzeń na temat urządzania wnętrz, których bardzo nie lubię. Z czego one wynikają? No właśnie, z jednej strony z powielanych stereotypów, a z drugiej, z braku zainteresowania tematem i z pójścia na łatwiznę.  Zobaczcie co wywołuje u mnie gęsią skórkę, a niestety są to  często spotykane kwestie.

 

  1. W KOŃCU COŚ INNEGO! NIE TYLKO SZARE I BIAŁE…

       Część ludzi reaguje w ten sposób na pokazywane w sieci zdjęcia wnętrz, w których pojawiają się  „oryginalne” rozwiązania, albo dużo kolorów. Czasem jest to kolorowa ściana, czasem dodatki, czasem wszystko naraz, w różnych zestawieniach i konfiguracjach. W zasadzie styl nie ma znaczenia (ani gust, o zgrozo). Nie. Ważne, że ściany nie są białe. I że szare nie są! Tak, to też. Białe i szare to fuj.

        Z czego wynika taka postawa? Myślę, że ma na to wpływ moda i oglądanie w kółko bardzo podobnych wnętrz. Zamiast się inspirować, odtwarzamy u siebie to, co widzieliśmy u innych. Po jakimś czasie, patrzenie na bardzo podobne wnętrza zwyczajnie nas nuży. Dlatego grubą kreską odkreślamy panujące zwyczaje i czekamy na nowości. A dalej? Znamy już scenariusz. Eksploatujemy kolejny trend do granic wytrzymałości. Nie zauważamy przez to, że może być milion różnych wnętrz z białymi ścianami, czy szarą kanapą i  każde z tych miejsc może nas oczarować , pokazując historię swoich właścicieli. Ślepo lecimy za tłumem. Według mnie nie chodzi tu o biel czy szarość. Chodzi o tęsknotę za indywidualizmem we wnętrzach. Staliśmy się tak bardzo zachowawczy w naszym urządzaniu, że zaakceptujemy często pstrokaciznę i kicz , byleby tylko oglądać coś innego, niż „wszędzie”. 

Moja rada: 

Czas poszerzyć wnętrzarskie horyzonty. Dziś nie ma wytłumaczenia na brak pomysłów. Odpalaj Pinteresta, to Ci wystarczy. A jak nie, to są tysiące innych miejsc w sieci, gdzie można się zainspirować, douczyć, dowiedzieć, zapytać. I patrz w głąb siebie, czego TY chcesz w twoim domu, nie sąsiad. 

 

salon

Fot. www.kimjeffery.com

 

   2. W POLSCE TO JEST NIEMOŻLIWE…

      Taką postawą  zakopujemy nasze wyobrażenia o domu, które często pielęgnowaliśmy  latami. Koniec z tym narzekaniem. Można spełnić swoje marzenie o pięknym wnętrzu, u nas w kraju. Udowadnia to, chociażby Karolina z House Loves , przy okazji wykańczania swojego domu. To przekonanie o niemocy wynika chyba z naszej przeszłości i z tego, że kiedyś wszystko było nieosiągalne. Pora skończyć z tym pojęciem. W Polsce da się kupić wiele pięknych dodatków i wykończyć mieszkanie tak jak te, które oglądasz na zagranicznych blogach. Trzeba jednak włożyć w to trochę wysiłku i czasu, czasem też większej sumy pieniędzy, no i znaleźć odpowiedniego wykonawcę. Nie mówcie mi jednak, że jest to niemożliwe.

Moja rada: 

Pytaj wykonawców, czy podjęliby się danego zadania, pokaż im dokładnie o co ci chodzi i omów Twoje oczekiwania. Szukaj podobnych rozwiązań na blogach, na przykład zagranicznych i nie wahaj się poprosić o radę.

A skoro już o wykonawcach mowa…

 

3. TEGO SIĘ NIE DA ZROBIĆ…

       Słowa dość często wypowiadane przez fachowców. My również mieliśmy takie doświadczenie. Wykonawca, który robił naszą łazienkę, pomimo mojej wyraźnej prośby co do ułożenia płytek, wykończył je po swojemu, uparcie twierdząc, że nie da się inaczej i on tak nie zrobi. Byłam nieustępliwa i w końcu zgodził się skuć 3 płytki i poprawić. Gdybym nie naciskała, codziennie w łazience zwracałabym uwagę na jedno, źle wykończone miejsce.

Moja rada: 

Walcz o swoje. Skoro płacisz, masz prawo wymagać. Nie mówię tutaj o fanaberiach z kosmosu, ale realizacji Twoich marzeń. Nie wstydź się zwrócić uwagę wykonawcy tylko dlatego, że obawiasz się, co powie. Mnie również było ciężko walczyć o te płytki w łazience, zwyczajnie się krępowałam. Dopięłam jednak swego i przekonałam się, że warto i…da się.

 

4. BIAŁA KUCHNIA JEST NIEPRAKTYCZNA…

       Jest najbardziej praktyczna na świecie! Od razu widzisz gdzie masz brudno. To, że ukryjesz brud, nie znaczy przecież, że go nie ma. Poza tym, pionowa powierzchnia szafek nie brudzi się tak szybko, jak na przykład podłoga, więc nie przesadzajmy. No i oczywiście, taka kuchnia jest piękna i ponadczasowa.

Moja rada: 

Jestem zwolennikiem realizowania naszych marzeń wnętrzarskich. Kiedy, jak nie teraz?? Jeśli wzdychasz do białej/czarnej/brązowej (…)  kuchni i możesz sobie taką zafundować: ZRÓB TO! Jeśli nie będzie Ci odpowiadała, zawsze możesz przemalować fronty 🙂

 

kuchnia

Fot. www.kimjeffery.com

5. POKÓJ DZIECIĘCY MUSI BYĆ KOLOROWY…

       Nie mam pojęcia skąd to przekonanie, że dzieci są tak bardzo spragnione kolorów? I to jakich! Jedna ściana ostry róż, druga kolorowy wzór geometryczny, do tego kucyki albo Barbie wyglądające z każdego zakamarka… Kolorowy nie oznacza pstrokaty i kiczowaty. Wyobraź sobie, że jesteś takim maluchem. Naokoło tysiące bodźców, hałas, wszystko cię ciekawi. Myślę, że wchodząc na drzemkę do swojego pokoju, nie chciałbyś zostać  zbombardowany kolejną dawką oczopląsu. Uwierzcie mi, pod tym względem dzieci wcale się  od nas nie różnią . Biorąc pod uwagę ilość zabawek jaka towarzyszy im na co dzień, mają dość kolorów.

Moja rada:

Jak w każdym aspekcie, tak i tutaj trzeba zachować umiar. Nie chodzi o to, żeby rezygnować z koloru, ale aby umiejętnie go stosować. Stwórz dziecku w pokoju prawdziwą przystań, gdzie będzie mogło odpocząć. Jednocześnie pamiętaj, że to Ty masz duży wpływ na późniejszy gust Twojego dziecka. Jeśli masz starszaka, wspólne projektowanie pokoiku może być super kreatywną zabawą. 

pokój nastolatki

Fot. www.kimjeffery.com

     

 

Jestem bardzo ciekawa czy Wy również macie takie stwierdzenia dotyczące wnętrz, z którymi się nie zgadzacie? Co, z takich stereotypów, najbardziej Was irytuje? Napiszcie koniecznie w komentarzach! 

Pozdrawiam Was serdecznie! 

 

podpis

 

 

 

Share on
Previous Post Next Post

You may also like

  • Monika Zawiślak – GreenEye

    Kilka lat temu z mojego słownika wykreślilam zwrot „tego nie da się zrobić”. Jak urządzalam łazienkę zależało mi na ogromnym lustrze wklejonym pomiędzy płytki. Najczęściej słyszałam od fachowców, że tak nie można, że lustro pęknie i że oni mogą przykleić ale na płytki. Wrr… Na szczęście zaprzyjaźniony szklarz wziął sprawy w swoje ręce, powiedział dokładnie panom glazurnikom, jak mają przygotować ścianę pod lustro. Następnie przyjechał i sam je wkleił. Łazienkę urządzalam prawie 10 lat temu. Lustro ani nie pękło ani nie sciemnialo. Można? Można 🙂

    • No właśnie! Takie historie pokazują, że trzeba być upartym i realizować swoje marzenia i wyobrażenia. Wykonawcy często się nie chce, bo coś wymaga więcej pracy czy dokładności,albo nie umieją tego zrobić… Dlatego próbują przekonać nas do swoich racji. Nie wszyscy oczywiście, nie lubię uogólnień 😉 Dobrze, że postawiłaś na swoim. Dzięki za komentarz, cieszę się, że do mnie zaglądasz 🙂

  • Obserwuję jedną z grup na facebooku i zastanawiam się dlaczego brak organizacji, krzykliwe kolory i tysiące plastikowych zabawek usprawiedliwiane są jednym zdaniem „najważniejsze, że dziecko jest szczęśliwe”. Tak jakby w jasnych, stonowanych wnętrzach można było wychować tylko zombie. Tak więc zgadzam się całkowicie z punktem 5

    • Haha,tak, coś w tym jest… Też tego nie ogarniam. Pokaż ludziom bałagan, misz masz i krzyczące kolory, a zostaniesz doceniony… 🙂 Na szczęście nie wszyscy tak mają. Miło, że wpadłaś!