Follow:

SPRZEDAJESZ NIERUCHOMOŚĆ? OTO 7 RZECZY, KTÓRYCH WOLAŁABYM NIE WIDZIEĆ W TWOIM OGŁOSZENIU

dom

         Muszę  się Wam do czegoś przyznać. Bardzo lubię oglądać ogłoszenia sprzedaży domów i mieszkań. To takie trochę hobby, jak podróże palcem po mapie. Nie robię tego często, ale parę razy w roku wejdę sobie sprawdzić co tam w trawie piszczy. A nuż trafi się jakaś niesamowita okazja?? Oprócz samego rozeznania na rynku nieruchomości, daje mi to oczywiście pogląd na polskie gusta i guściki. Wydawać by się mogło, że w czasach kiedy mamy wiele programów o urządzaniu domów, a świadomość wnętrzarska Polaków stała się dużo większa niż parę lat temu, w ogłoszeniach tych powinnam znaleźć same perełki. Niestety tak nie jest. 

           Jestem na znanym portalu handlu nieruchomościami. Wpisuję swoje kryteria, niezbyt wyszukane: miejscowość, dom, rynek wtórny- tyle. Moim oczom ukazują się oczywiście przeróżne miejsca i na pewno, jeśli chodzi o bryłę czy kolor elewacji, każdy znajdzie tu coś dla siebie. Problem zaczyna się w momencie, kiedy zaczynam przeglądać zdjęcia wnętrz. Nie chodzi tu o styl, bo przecież meble czy kolory można sobie w prosty sposób zmienić. Nigdy natomiast nie zrozumiem, jak ktoś może chcieć sprzedać mi mieszkanie, pokazując totalny bałagan i nieporządek. Czy to nie jest oczywiste, że oferując produkt, musimy go pięknie opakować, dać mu należytą oprawę?  Jeśli mam do wyboru zakupy w sklepie z miłą, nienachalną obsługą, gdzie towary są poukładane na półkach i dobrze oświetlone, to wiadome, że nie pójdę tam, gdzie pani będzie opryskliwa, a towary ciasno poupychane.

Niezaprzeczalnie, mamy tutaj również do czynienia z  kwestią szacunku wobec potencjalnego klienta. Kiedy chodziłam do szkoły, uczono mnie w domu, że zeszyt ma być oprawiony, a jeśli oddaję coś na kartce, to ona nie może być wymięta, ale włożona do „koszulki”. To przecież świadczy o nas i o szacunku wobec osoby, która będzie to czytać, sprawdzać. Ja również  oczekuję takiego traktowania od sprzedawcy i zdecydowanie ma to wpływ na to, czy chcę poznać jakąś nieruchomość bliżej, czy nie.

Poniżej przedstawiam Wam czarną listę rzeczy, które według mnie absolutnie nie powinny znaleźć  się w takich ogłoszeniach. Niestety widuję je, niektóre nawet dość często i  odruchowo opuszczam wtedy stronę.

Czego zatem nie powinno być w takim ogłoszeniu?

 

      1. Bielizna

Zdecydowanie nie chcę oglądać Twojej bielizny w ogłoszeniu, to nie miejsce na to. W zasadzie nie chcę oglądać żadnej części Twojej garderoby, więc zanim zaproponujesz mi kupno Twojego mieszkania, schowaj ciuchy do szafy.

 

     2. Sztućce

Porozrzucane sztućce, po dopiero co skończonym obiedzie… Brudny zlew, nieposprzątane naczynia…Tutaj nie trzeba być ekspertem od Home Stagingu, tego po prostu się nie robi.

 

     3. Niepościelone łóżko

Nie dalej jak wczoraj oglądałam ogłoszenie, w którym ktoś nawet nie pofatygował się, żeby złożyć pościel/zaścielić łóżko/ przykryć je kocem…Były tam jeszcze dodatkowe atrakcje, ale to kotłowisko na łóżku od razu mnie zniechęciło. Od razu mam myśl: no nieeee… i przechodzę do kolejnego ogłoszenia.

 

     4. Kable

 Nie mówię o pojedynczym kabelku, raczej o kłębowisku. Ok, jeśli Wam to nie przeszkadza, ale do zdjęcia można je zasłonić czy schować, estetyczne one nie są.

 

     5. Zagracenie

Jeśli na podstawie zdjęcia mam ocenić czy warto zainteresować się Twoją nieruchomością, wnętrze nie może być przeładowane. Widuję wiele mieszkań czy domów, które aż przytłaczają nadmiarem przedmiotów, bibelotów, zdjęć i wystawek. Poczucie przytłoczenia powoduje, że nie chcemy mieszkać w takim miejscu. Dużo lepiej prezentuje się mieszkanie, gdzie na stole stoją świeże kwiaty, a przy łóżku książki. 

 

     6. Brudna łazienka

W moim odczuciu to pomieszczenie traktowane najbardziej po macoszemu. Zagracone, brudne, ciemne, bez właściwego oświetlenia, nieposprzątane do zdjęcia, pokazujące mi w jaki sposób „dbają” o higienę jego właściciele. Naprawdę ciężko mi to pojąć. Nawet malutka łazienka w ciasnym bloku, może mieć swój urok, być jasna i przytulna. Sprzedając nieruchomość, nie możemy eksponować tylko pokoju dziennego. Ja zawsze szukam najpierw łazienki. Jeśli ona jest nie do zaakceptowania, raczej nie patrzę już dalej. Chyba że planowałabym kupić mieszkanie i od razu wrzucić tam bombę…

 

    7. Bałagan w ogródku

Tu już łatwiej jest mi puścić wodze fantazji i wyobrazić sobie, że trawa jest skoszona, a sprzęty pochowane. Nie mniej jednak odpowiednia aranżacja ogródka może wpłynąć na to, że zainteresowanie ogłoszeniem wzrasta. Jeśli szukamy domu z kawałkiem zieleni, musi on nam się kojarzyć z odpoczynkiem, wolnym czasem, grillem i przyjaciółmi.

 

       Nie każdy jest w stanie wyobrazić sobie, że pewnych rzeczy na zdjęciu nie ma i są tam gołe ściany. Większość ludzi to wzrokowcy, patrzą na te zdjęcia jak na produkt w opakowaniu- albo się z nim utożsamiamy, albo wychodzimy ze strony po 3 sekundach. Oczywiście nie każdy będzie tak wybredny estetycznie, więc pewnie dla niego to bez różnicy. Wydaje mi się jednak, że duża część osób nie przejdzie do opisu nieruchomości, jeśli nie zachęcą jej zdjęcia. To one są kluczem do sukcesu sprzedaży. Dobrze wykadrowane, jasne (nikt nie chce mieszkać w przygnębiającej klitce!), podkreślające walory miejsca. 

       Przyznaję też, że są ogłoszenia, gdzie pomimo rażących błędów w prezentacji  jest coś, co mnie zatrzymuje, ale to raczej atrakcyjność samej nieruchomości: jej położenie, piękny ogród, taras, ciekawa, nietypowa bryła, układ pomieszczeń, niepowtarzalność. Szkoda tylko, że właściciele nie zdają sobie sprawy, że mogliby więcej zyskać, gdyby zastosowali się do podstawowych zasad, zanim zrobią zdjęcia. 

A Wy co sądzicie na ten temat? Jakie są Wasze odczucia? Może dorzucicie coś do powyższej listy? Jak zawsze czekam na Waszą opinię w komentarzach i na facebook’u. Ja pomimo tych spostrzeżeń widzę też, że coraz więcej osób zaczyna korzystać z usługi profesjonalnego przygotowania nieruchomości do sprzedaży ( ang. home staging). Narazie jednak widoczna jest spora różnica pomiędzy naszymi ogłoszeniami, a na przykład tymi zza oceanu czy ze Skandynawii.

 

 

podpis

Share on
Previous Post Next Post

You may also like