KULISY POWSTAWANIA SKLEPU

Poduszki są w fazie szycia, ulepszania, sprawdzania, testowania! Myślę więc, że to doskonały moment, aby pokazać Wam, jak wygląda powstawanie sklepu od drugiej strony. Ten projekt stał się ważną częścią mojego życia i lubię zabierać Was za kulisy. Może którejś z Was dam małego kopniaka motywacyjnego, aby ruszyć ze swoim pomysłem?? Może któraś z Was też chciałaby działać, ale narazie marzenia pozostają tylko gdzieś z tyłu głowy? Jeśli tak, zachęcam Was, aby nie odkładać ich na później, ale po prostu zacząć i małymi krokami iść do celu.

Jak to wygląda u mnie?

Na co dzień widzicie efekt, rezultat moich działań: a to w postaci zdjęcia na Instagramie,  filmiku na Insta Stories, posta na Facebooku, newslettera czy w końcu wpisu na blogu.

Za tym wszystkim stoi szereg czynności, które robię sama, jak już kiedyś pewnie Wam wspominałam, głównie wieczorami. Zdarza się, że wskoczy mi jakiś wolny dzień, albo 2h gdy mąż przejmie dzieci i ja wykorzystuję ten czas właśnie na to, co związane z moim sklepem i blogiem. Zazwyczaj są to jednak 2,3 godziny wieczorami. Muszę być wtedy maksymalnie skoncentrowana, bo takie krótkie odcinki czasu mijają bardzo szybko!

No dobrze, skłamałabym mówiąc, że nikt mi nie pomaga. Pomaga mi właśnie mąż, który czasem nie ma wyjścia i musi stać się moim fotografem (jak się domyślacie, nie przepada za tym! 🙂 )

Chcecie zatem wiedzieć, jak wygląda profesjonalna sesja zdjęciowa? 🙂

Ja: Zrobisz mi zdjęcie?

M: Tak, ale wszystko mi ustaw!

Ja: Gotowe, stanę pod szafą, koło okna, tu jest więcej światła…

M: Nooo…JUŻ???

Ja: Postaraj się trzymać prosto aparat…

I wtedy mój mąż zamienia się w  “Tysia” z Top Model: tak, dobrze! teraz! I uśmiech! Mamy to! 😀

Warunki domowe, 3 minuty na całość, ani to sesja produktowa, ani lajfstajl, ale: MAMY TO! 🙂

Co ja bym zrobiła bez takiego pomocnika?

Zazwyczaj jednak sama robię zdjęcia, choć nie ukrywam, że mam w planach profesjonalną sesję zdjęciową moich poduch, gdy już będą gotowe!

Pierwszy model, czyli poszewka LUNA

Mamy zatem zdjęcia, ale i cały proces powstawania treści, który pochłania ogromną masę czasu. Dodatkowo, ponieważ jest to działanie wymagające researchu, analizy, selekcji, pisania, korekty itd, siadając do biurka dobrze mieć świeży umysł, o który już nie tak łatwo po 21szej…

Dlatego czasem proszę Was o pomoc w wyborze tematów, pytam, o czym chciałybyście poczytać, co Wam pomoże, co się przyda, dzięki czemu dekorowanie stanie się łatwiejsze?

Te podpowiedzi są moim drogowskazem, szczególnie, gdy czuję się zagubiona w nadmiarze internetowych bodźców i zwyczajnie zmęczona.

Dlatego jeśli masz fajny pomysł na wpis lub temat do newslettera, to nie wahaj się! Wystarczy, że do mnie napiszesz!

Wróćmy jednak do pracy nad powstawaniem sklepu. Zazwyczaj pracuję przy biurku, jednak gdy mam możliwość być sama w domu, rozkładam wszystko na podłodze:

Jak widzicie lubię planować w tradycyjny sposób, kartka, długopis, planner. Robię przegląd myśli i pomysłów, które co rusz przychodzą mi do głowy. Nie jestem w stanie zająć się wszystkim od razu, dlatego zapisuję te rzeczy na później. 

Jeśli chodzi o sam sklep, odhaczam kolejne zadania: zamówienie materiałów, zakup zamków, spotkanie z krawcową, spotkanie z księgową, wymyślić nazwy poduszek, przygotować wizytówki z podziękowaniem za zakup….

Jest tego tyle, że nie notując kompletnie bym się pogubiła!

Planowanie nie było moją najmocniejszą stroną… Pracuję w korporacji, a tam zadania są planowane za mnie. Na wszystko jest plik excelowy, folder z potrzebnymi procedurami, itd.

Odkąd jednak prowadzę bloga, musiałam ogarnąć ten temat i nauczyć się organizować wszystko sama! Gdy doszedł do tego sklep, zrozumiałam, że TO już tak na serio: działam, chcę robić coś swojego, a zatem nic nie może mi umknąć! Nie jestem w tym mistrzynią, cały czas się uczę, głównie w internecie.

Najbardziej podoba mi się sposób przekazywania wiedzy w tym temacie przez Olę Budzyńską (Pani Swojego Czasu). Nie wiem, czy znacie jej bloga i produkty? Ja korzystam z planera pełnego czasu (to ten różowy na zdjęciu wyżej), w pokoju dzieci mamy na drzwiach planner suchościeralny, a wszystkie działania związane ze sklepem notuję też na specjalnym ścianerze.

Jeśli interesuje Was temat planowania i lubicie wszelkie papiernicze produkty, zajrzyjcie do sklepu Oli-  TUTAJ. Polecam je, bo jest to polska produkcja, wyróżniają się dobrą jakością i są po prostu… ładne! A ja odkąd pamiętam wolałam sklepy papiernicze od zabawkowych 🙂

Link do sklepu jest linkiem afiliacyjnym. Oznacza to, że jeśli na niego klikniesz i kupisz coś w sklepie Oli, trafi do mnie mały procent ze sprzedaży. Dla Ciebie nie robi to żadnej różnicy, ale dla mnie będzie wsparciem przeznaczonym na utrzymanie mojego bloga. Dziękuję!


Mamy zatem robienie zdjęć, przygotowywanie wpisów, planowanie działań. Jest jeszcze inspiracja i szukanie materiałów do sklepu. Przeznaczam na to osobny czas i bardzo to lubię, choć bywają tu momenty frustracji. Na przykład, gdy znajdę wyjątkowy materiał, ale jest on nieosiągalny cenowo lub logistycznie… Szukam wtedy czegoś podobnego, aż do skutku.

Materiałów poszukuję na całym świecie, ponieważ chcę, aby moje poszewki były wyjątkowe, aby każda z nich miała w sobie jakąś historię. Mój sklep będzie wyróżniać to, że nie zamykam się w jednym stylu. Chcę tworzyć kolekcje pasujące do różnych wnętrz, wzory i kolory, które będziecie mogły swobodnie ze sobą łączyć.

Mój domowy „magazyn” czyli szafa pax z Ikea 🙂

W tych poszukiwaniach można nieźle popłynąć, bo jak same wiecie, internet to pożeracz czasu! Dlatego robię to przez określony czas, na przykład 2h przeznaczam tylko na szukanie materiałów i inspirację, i tak codziennie przez kilka dni. 

To by było na tyle! Dajcie znać jeśli któryś aspekt interesuje Was bardziej, albo może jest coś, o czym nie wspomniałam, a chcecie o tym poczytać?

A jeśli chciałybyście jako pierwsze dowiedzieć się kiedy ruszam z poduszkami i zgarnąć darmową przesyłkę, to koniecznie zapiszcie się na listę zainteresowanych, o tutaj: 

ZAPISUJĘ SIĘ!

Ściskam!

podpis

Follow my journey

Close