SIMPLY PLEASURES #4

Minęło już ponad pół roku, odkąd wirtualnym (drżącym) głosem obwieściłam Wam, że planuję otworzyć sklep z poszewkami na poduszki. Czy to dużo? Z pewnością to kawał czasu, który jednak minął jak oka mgnienie! Postanowiłam zrobić małe podsumowanie ostatnich miesięcy, aby i sobie i Wam pozwolić na spojrzenie z lotu ptaka na cały proces powstawania sklepu.

Wielokrotnie pytacie kiedy ruszę, a ja odpowiadam Wam, że gdy tylko będę mogła podać dokładną datę, to oczywiście to zrobię. Dziś powiem tylko, że jesteśmy bliżej, niż dalej 🙂

Musicie jednak wiedzieć, że od początku wychodziłam z założenia, że nigdzie nie będę się spieszyć. Nie chciałam sama na siebie nakładać presji, że sklep powstanie w trzy miesiące. Tworząc go, nie chciałam zaniedbywać rodziny, czy całkowicie rezygnować ze swoich dodatkowych zajęć i form relaksu (choć i tak w największym stopniu zrezygnowałam właśnie z tego, bo rodzina jest dla mnie priorytetem).

Wiedziałam, że na tworzenie sklepu będę mieć może 2, 3 godziny dziennie i to głównie wieczorami, dlatego patrząc realnie, zdawałam sobie sprawę, że przejście od pomysłu, do realizacji zajmie mi dużo czasu.

I wiecie co, bardzo się cieszę, że tak jest! Dobrze, że pomysł najpierw dojrzewał, potem, po drodze był modyfikowany, a teraz pomału zmierza ku fazie końcowej. Dzięki temu, że robię to małymi krokami, na tyle, na ile pozwalają mi siły i czas, jestem pewniejsza tego, co wychodzi spod moich rąk, mam lepszą wizję tego, co chcę robić, wiem dokąd zmierzam i w pełni cieszę się każdym detalem, który udaje mi się dopieścić.

To duża zmiana również we mnie, bo zawsze byłam osobą niecierpliwą, która najchętniej chciałaby wszystko zrobić, dostać, załatwić w tym samym dniu, a w tym przypadku nie jest to możliwe 🙂

Pomysł na ten wpis wpadł mi do głowy, gdy przeglądałam zdjęcia w telefonie i zdałam sobie sprawę, ile tak naprawdę już zrobiłam! W ciągu tego pół roku zdziałałam więcej niż przez całe 2 lata blogowania! To dowód na to, że chcieć to móc.

Tworzę coś swojego. Tworzę coś, co będzie można dotknąć, coś, co będzie cieszyło Wasze oczy, co sprawi, że Wasze wnętrza będą piękniejsze i pojawi się w nich element wyjątkowości.

Dzisiejszy wpis to rodzaj fotograficznej relacji z kilku miesięcy mojej poduszkowej przygody, która tak naprawdę dopiero się zaczyna. Mam nadzieję, że spodoba Wam się ta forma, którą zresztą super mi się przygotowywało! Niektóre zdjęcia znacie z Instagrama czy Facebooka, ale jednak zebrane tutaj są świetnym podsumowaniem tego, nad czym pracuję.

Jako dodatkowe smaczki zestawiłam też migawki z życia codziennego, mam nadzieję, że będzie Wam się miło oglądało! 🙂

Moje niebieskie piękności! Od nich wszystko się zaczęło…
Wiosna, najcudowniejsza! Wtedy wpadają do głowy najlepsze pomysły 🙂
Sprawdzam ofertę poduszek na naszym rynku i w USA. Oglądam szczegóły, porównuję, dotykam materiały, analizuję desenie, notuję najważniejsze spostrzeżenia.
Pierwsze próbki materiałów, pierwsze wybory, podejmowane oczywiście wraz z Wami! Postanawiam, że chcę tworzyć poszewki, pasujące do wielu stylów, nie zamykam się w konkretnych ramach. O szczegółach będę Wam jeszcze pisać.
Codzienność, nie zawsze kolorowa…, ale moja.
Chwila dla mnie… Lubię celebrować zwykłe momenty.
W poszukiwaniu inspiracji zaglądam wszędzie! Albumy wnętrzarskie to ogrom natchnienia! Uwielbiam analizować poszczególne zdjęcia, wyłapywać elementy, które sprawiają, że wnętrze zapiera dech w piersiach.
Zdecydowanie zbyt rzadkie momenty, ale może przez to bardziej doceniane?
Ciągle w biegu, to tu, to tam!
Z wielką przyjemnością przygotowałam pierwszy e-book o dekorowaniu, który zebrał od Was bardzo dobre opinie! To było dla mnie kolejne wyjście z bezpiecznej skorupki.
Skąd pomysł na e-book? Chciałam napisać krótki poradnik, który nie będzie tylko teorią, ale pomoże Wam od razu dokonać zmian wokół siebie. Piszę opierając się na własnych doświadczeniach, w ten sposób mając pewność, że moje porady ułatwią dekorowanie innym.
W międzyczasie przychodzą do mnie kolejne próbki materiałów, z przeróżnych zakątków świata! Obcowanie z pięknem, dosłownie.
Lato nie odchodź… Kocham polskie morze!
Coś, co wymagało ode mnie przełamania się, ale jednocześnie bardzo mi się spodobało, czyli kręcenie dla Was krótkich filmików na Insta Stories i IGTV.
Yummie, yummie, czyli wakacyjne śniadania na tarasie 🙂 Jagodzianka obowiązkowo!
Aaa, pierwszy materiał już u mnie! Namacalny dowód, że to naprawdę się dzieje!
W pewnym momencie zaczęłam regularnie prowadzić wnętrzarski newsletter, dzięki czemu lepiej się znamy, macie dostęp do moich porad prosto na maila, gadamy, śmiejemy się- jest fajnie! Okazało się, że i Wy lubicie tę formę kontaktu! Teraz dostaję wiadomości, że z niecierpliwością czekacie na moje kolejne maile! <3
Piękna polska jesień, oby zawsze tak nas rozpieszczała jak w tym roku!
Oglądanie, wybieranie…
Jakość, szlachetność, wyjątkowość…
Długo na nie czekałam, są piękne! Z nich powstaną pierwsze poszewki.
O materiałach będę z pewnością Wam jeszcze wiele opowiadać. Tu dekatyzacja w domowych warunkach 🙂 Największy pokrzywdzony w tej sytuacji to oczywiście kot, który nie mógł wejść do sypialni… 🙂
Metki się tworzą, nici i zamki kupione… za chwilę szyjemy! Bardzo chętnie pokazuję Wam kulisy powstawania moich poduch, czasem mam wrażenie, że tworzymy je razem.

W moim zestawieniu zabrakło już tylko jednej pory roku. Mam nadzieję, że zimowe zdjęcia będę mogła zestawić ze zdjęciami gotowych już poduszek 😉

Ściskam Was ciepło!

Dajcie znać, czy podoba Wam się taki rodzaj wpisów?

podpis

Follow my journey

Close